Mirror.
lipiec 28, 2009
-Witaj. O co śnisz?
-Nie wiem. Ale o coś dużego
-Śnisz o coś dużego. Wiesz, jakie są konsekwencje?
-…No, dawaj…
He’s not kidding, men!
lipiec 5, 2009
-Zaczyna się.
Znowu.
Zaczyna się.
Chowajcie ostre przedmioty, pamiętajcie uważnie wyglądać symptomów, na wszelki wypadek przygotujcie kaftan bezpieczeństwa, lub z braku owego – silne sznury.
Przygotujcie jedyne lekarstwo, jakie działa w takich chwilach, w dawce graniczącej z DLM.
Udawajcie, że wszystko jest w porządku, a jeśli go zobaczycie – udawajcie, że go nie zauważyliście. Najlepiej się nei ruszajcie, to Was zignoruje, albo uzna za projekcję zmęczonego umysłu, nie zaś prawdziwych ludzi.
Zaczyna się.
Znowu.
Kurwa, znowu…
Killer Barbies – They Come From Mars.
kwiecień 28, 2009
-I… Rany, to najgorsze CG, jakie widziałam w ciągu ostatnich dwudziestu lat! …A wtedy podszedł do mnie i powiedział, że ma nową dziewczynę. Mimo, że wciąż do mnie czuje… Boże, mogli tego demona chociaż trochę odpicować…
-Ja bym z plasteliny lepszego zrobił, fakt… Swoją drogą – skurwiel. Nie może Cię zostawić w spokoju? Przeżyłaś, co Twoje i… Na rany Chrystusa! Widziałaś to? Laska straciła biustonosz potykając się! Potykając, rozumiesz?!
-Klasa… No, wiem, niemiło. Ale ostatecznie jakoś sobie wytłumaczyliśmy i wszystko jest jako tako. On się trzyma z dala, ja na niego patrzeć nie mogę… Stary, dlaczego ten wampir wygląda, jak wilkołak? Coś przegapiłam?
-Nie, to pewnie wampirza forma nietoperza. Tak myślę. Zresztą, nieważne. Dopóki nie będzie klaunów, żadne z nas nie ucierpi od udaru mózgu… Daj spokój – może po prostu go unikaj? Bo to nie w porządku, że nadal Ci pieprzy o wielkim uczuciu, skoro to on Cię kantem… No, wiesz. Ja bym powiedział jego nowej. Niech się drań też troszkę pomęczy. Wiem, że Tobie będzie głupio, ale ja spokojnie mogę to zrobić… Oh, kurwa…
-Ja pier…
Tak, drodzy czytelnicy. W tamtej chwili, na ekranie pojawili się klauni.
Pozwólcie, że wytłumaczę. Szemran lubi horrory. Kiepskie. Klasy B. śmieszne. Zresztą nie tylko – nowe też. Te straszne i te nie straszne. Wstyd się przyznać – jeśli coś go z ekranu ma szansę raz na rok, dwa przestraszyć – to głównie hałasem i nagle wyskakującym pyskiem, zwanym mordą, nie zaś pieczołowicie budowaną fabułą.
Szemran nie jest koneserem. Nie ma nerwów ze stali, ale ma mózg z żelatyny, więc większość produkcji, nie ważne, czy ze stajni Tromy, czy poważanych wytwórni kwituje radosnym rżeniem przez całą długość filmu.
Szemran nie jest też znawcą. Ma dziurawą pamięć, rzadko pamięta tytuły filmów, a na dodatek – wcale nie ogląda ich tak znowu dużo.
Dlaczego zatem lubi horrory?
Po pierwsze – i to ten oczywisty powód – lubi czasem (czasem! To znaczy, że rzadziej, niż częściej! Oferty wspólnego oglądania od obcych będą natychmiastowo odrzucane!) oglądać tego typu filmy ze znajomymi. Sprawia mu to przyjemność. Nie jest to nic oryginalnego. Wielu ludzi obecnie ma podobne poczucie humoru.
Chciałoby się rzec – absolutnie niewyrafinowane i pozbawione gustu!
Po drugie – i tutaj Szemran nigdy by się nie przyznał, jak go znam – ciekawią go fabuły.
Zaskoczeni? Oczywiście, wszyscy wiemy, fabuła w horrorze nie jest fabułą, a następującymi po sobie zdarzeniami, które mają nam wydrzeć krzyk z gardła. W szczególności – w tych tańszych horrorach.
Rzecz w tym, że jak mawia sam Szemran – “w horrorach fajne pomysły są”. Jest to oczywista nieprawda. W ciągu ostatniej dekady oryginalne pomysły w horrorach możnaby policzyć na palcach jednej ręki.
Ale zapominamy, że mówimy o Szemranie. Ten człowiek oglądając film o kanibalach, konkretnie scenę z gwałtem zbiorowym połączonym z ucztą z męża gwałconej, wymyślił fabułę opowiadania o samochodach śpiewakach.
Nie żartuję.
Acz niektórzy z nas już dawno się przyzwyczaili, iż zmysły Szemrana i jego postrzeganie świata nieco różni się od przeciętnego.
Oto zatem zdradzam kolejną tajemnicę Szemranego. Jeśli chcesz mu zawrócić w głowie, albo sprawić, by Cię szczerze polubił – poza herbatą, papierosami – zaproś go na spokojny, ciepły wieczór stworzony do oglądania Toxic Avengera, lub Jesus Christ Vampire Hunter… Lub, z braku innych cudów współczesnej myśli kinematograficznej – choćby The Hills Have Eyes w nowej wersji.
A między jednym bryzgiem krwi, a drugim, między sceną seksu, a sceną prysznicową – zerknij na niego. W tekich chwilach zdaje się być prawie sympatyczny…
Czasem nawet się uśmiecha. I jego wątłe ciało przestaje być tylko zwitkiem zaciśniętych mięśni, ścięgien i nerwów. Przestaje gryźć usta, przestaje szukać dziury w całym, przestaje być nieuprzejmy i złośliwy.
W takich chwilach niemal można go lubić.
Dobranoc, drodzy czytelnicy. Idę obejrzeć Nymphoid Barbarian in Dinosaur Hell.