98.
listopad 20, 2009
-Wspomnienia Cię nie dobijają?
-Nie. Mam czyste sumienie. Czystą pamięć.
-Musisz być cholernie samotny w piątkowe wieczory…
97.
listopad 20, 2009
-Jeśli niczego w życiu nie żałujesz…
…To znak, że…
…sromotnie je przegrałeś.
96.
wrzesień 24, 2009
-Znajduję smutnym fakt, iż jedną z ostatnich form nonkonformizmu…
…okazuje się być milczenie…
95.
sierpień 19, 2009
-Czasem nawet idąc środkiem drogi…
…nie unikniesz…
-…Wdepnięcia w gówno.
94.
lipiec 19, 2009
-Jakby znaczące… Ilekroć budzę się na kacu – budzę się także z poranną erekcją.
…Zbawcze działanie zatrucia alkoholowego, czy też…
…Mogę dzięki temu na chwilę o Niej zapomnieć?
93.
lipiec 15, 2009
-Zawsze, gdy czuję się źle, gdy samotność, lęki i kompleksy wychylają paskudne łby z cieni w kątach pokoju…
…Gdy czuję się niepewny jutra, obawiam się, co może przynieść przyszłość…
…Wracam pamięcią do tamtego dnia… Nie daje mi spokoju myśl, że…
…Naprawdę uważasz, że byłem nieodpowiednio ubrany na studniówce?
92.
lipiec 15, 2009
-Każdego dnia spoglądam w lustro i widzę cholernie sympatycznego faceta, dobrze zbudowanego, o inteligencji wyzierającej z oczu.
Zakładam na siebie świetnie skrojony garnitur i gotuję się do kolejnego pięknego dnia.
Myślę o Tobie i czuję się przecudnie.
…wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego nie chcesz się zgodzić na seks analny.
91.
lipiec 8, 2009
-Jesteś taki oh-mroczny i taki oh-zmęczony. Przedwcześnie zgorzkniały… I nie ma chwili, byś nie udowadniał, że wiesz i zauważasz dużo więcej, niż inni.
Jesteś taki doświadczony i tak dobrze znasz się na ludziach. Tak wiele możesz o nich powiedzieć i na wszystko masz mądre określenia wymyślone przez siebie – świetnie pasujące do danej sytuacji.
Ustalmy coś, Panie H. Spróbuj zachować poważną minę i tę swoją wydumaną pozę przy takiej muzyce, jak Dixieland, Tiger Rag.
Jeśli Ci się to uda – udowodnisz mi, że to wszystko na poważnie. Oczywiście – jednoczesnie udowodnisz mi, że jesteś upośledzony sensorycznie i zapewne psychicznie, ale to akurat nas w tej rozmowie nie interesuje…
90.
czerwiec 24, 2009
Scene takes place in open air. Two battle-weary warriors sit on the top of a small hill. They both take shelter from Sun’s bright rays in the shadow casted by an old Oak tree.
The first man is tall, muscular, has long, red, unbridled hair, and his chin did not see a barber for a very long time. Man’s armour is covered in ash, misses left brassard and You almost can’t tell it was once bright red.
The second lad is thinner, but still well built, yet, except for his garments – a green and yellow robe with long and capatious sleeves – not much can be said about him.
It is the first man, who starts the conversation – and it is he, who finishes it
-Ok, so …So we went through all this commotion, slayed the Demon King, defeated the Lich Queen, reasoned with the Fae…
-Uh… Yeah.
-We united all four kingdoms, brought back the peace to this land, found legendary artifacts, crafted by the Immortals… Am I missing something?
Condescending glare is, apparently, enough. Armored man sighs.
-And there’s always…
-The Dragon.
-…Yeah. Always the Dragon.
A hundred foot long, red scaled monstrosity rises from below the hill, looks at two men, and then springs into the sky, stretching its wings.
Both men look at the Dragon, until it dissapears behind the horizon.
(Pamięci wszystkich sesyi, które poprowadziłem i poprowadzę w życiu.)
89.
maj 29, 2009
-Dobrze było go spotkać. Nazywał mnie Rozrabiaka. Ostatni raz mnie widział, kiedy miałem nie więcej, jak cztery lata, ledwie od ziemi odrastałem…
…Co u Ciebie, zapytał…
…Żadnych zmian, naprawdę. Dawniej ukradkiem paliło się papierosy w kiblu szkolnym, teraz ukradkiem sypia się z żonami współpracowników…