Uszło.
maj 31, 2009
Znalazła go na pagórku, pod sosną. Wciąż drżał trochę, nieprzyzwyczajony do dotyku chłodnego wiatru na skórze.
Musiała mu jednak oddać, że dzielnie starał się nie zwracać uwagi na igły z drzewa, które wyściełały tu podłoże i na których teraz leżał.
-Bezwłosy Wilku, nie musisz się dziwić, że tak na Ciebie zareagowali – rzekła.
-Nie dziwię się. Jest mi jedynie chłodno… -odburknął.
-Ludzie często śmieją się z łysiny… – próbowała go pocieszyć.
-Ja nie wyliniałem. Ja się wygoliłem. – głos Wilka przypominał warczenie.
-…Po co?
-Dość miałem dzikości. Odchowali mnie na wilka, zapominając, że nie ma już lasów. Sprawili, że znam się na wyciu i na gryzieniu… Ale nie ma już księżyca, do którego można wyć, ani zwierzyny, którą możnaby łowić. Chciałem…
-Chciałeś się upodobnić? Przecież… Nie ważne, czy będziesz posiadał futro, czy nie – nadal będziesz Wilkiem…
Zmęczone, zielone ślepia spojrzały na nią z czymś więcej, niż tylko przestrachem.
-Wygoliłem się, ponieważ chciałem poczuć, jak to jest, po ludzku, dotknąć skórą skórę… Nie znałem tego wcześniej.
-Wilku…
-Dość! – ryknął, kłapiąc zębami.
Poderwał się na łapy i ruszył gdzieś, przed siebie, starając się, by nikt nie mógł za nim nadążyć…
89.
maj 29, 2009
-Dobrze było go spotkać. Nazywał mnie Rozrabiaka. Ostatni raz mnie widział, kiedy miałem nie więcej, jak cztery lata, ledwie od ziemi odrastałem…
…Co u Ciebie, zapytał…
…Żadnych zmian, naprawdę. Dawniej ukradkiem paliło się papierosy w kiblu szkolnym, teraz ukradkiem sypia się z żonami współpracowników…
88.
maj 28, 2009
-Moje życie zmieniło się całkowicie w dniu, w którym zorientowałem się, że…
…Nazwę stacji telewizyjnej BBC można rozwinąć, jako Big Black Cock.
Potem nic już nie było takie samo…
87.
maj 28, 2009
-Czujesz ból, straszny, szarpiący, gdy zdajesz sobie w końcu sprawę, że nie ważne, co zrobisz, zawsze będziesz samotny, bo nigdy nie można poznać drugiego człowieka w pełni, nigdy nie przestajesz być tylko sobą, nigdy nie zrozumiesz drugiej osoby, a ona nie zrozumie Ciebie, że to wszystko o miłości, o dzieleniu ze sobą życia, to tylko bajki… Ta samotność w końcu otwiera Ci oczy i…
…No cześć, mała… Jestem C. Właśnie tłumaczyłem koledze W. zawiłości filozofii arystotelejskiej… Masz może chwilkę…?
86.
maj 28, 2009
-Bycie tak zajebistym, jak ja, jest dla mnie nie lada ciężarem…
…Nadaje na mnie wiele obowiązków, jest wielką odpowiedzialnością, wystawia mnie na pustą, ludzką zazdrość i zawiść i…
…O, Boże, o, Boże, jak ja nienawidzę patrzeć w lustro…
85.
maj 27, 2009
-Wczoraj zwątpiłem w swą męskość…
-Jak to się stało, kochanie?
-Nie potrafiłem odróżnić płci… To źle o mnie świadczy, prawda…?
-Ale… w jakiej sytuacji? Coś ty robił?
-No… Wczoraj się dowiedziałem, że wokalistki My Chemical Romance, The Rasmus i Tokio Hotel to wokaliści…
83.
maj 9, 2009
-Stary, mam nowego żarta!
-Dajesz.
-Obczaj to, środowiskowy żart o eMGach:
“W knajpie siedzą Fingrin, Tyr i Czedol. Gadają o erpegach i w końcu zaczynają rozważać, jakie są części składowe dobrej sesji rpg.
-Ja tyle zajebistych sesji poprowadziłem, mówię Wam, gracze w sesji są co najwyżej złem koniecznym… – mówi Fingrin.
-Stary, ja też mam za sobą wiele kapitalnych sesji. Mówię Ci, gracze na sesji są zbędni. – mówi Tyr.
Na co przychyla się do stołu Czedol i z nieobecnym wyrazem twarzy pyta:
-Gracze? Jacy gracze?”
…Najsmutniejsze i najśmieszniejsze jest to, że ten żart to czysta prawda.