76.
listopad 27, 2008
-Czy dla Was, mężczyzn liczy się coś, poza seksem?
-Oczywiście.
-Na przykład co?
-Możemy o tym porozmawiac po, a nie w trakcie…?
75.
listopad 26, 2008
-Seks bez miłości, to tylko podrasowany onanizm.
-Hehehe, już czekam na pointę, stary!
…Oh. Oh, o, kurwa, Ty mówiłeś poważnie…
…Bo często faktycznie nie ma…
listopad 22, 2008
“-…Lecz oto spójrz, Tułaczu Wieczny, w ziemi kierunku. Dojrzysz tam, na pustkowiach owianych parzącym wichrem człeka prostego, o szacie powłóczystej, wierzącego, a wiekowego już wielce.
Uszy swe skieruj w stronę ust człeka owego, albowiem wyrzec się on gotuje słowa, które duszę jego opiszą na wieki.
Spoglądaj zatem i słuchaj, Tułaczu Wieczny, ku nauce i poznaniu ludzi, albowiem człek ów rzecze, brodą siwą potrząsając:
-O, Najwyższy, Ty wiesz, czegom wyrzekł się w życiu swem długim. Ty wiesz, że nietrudną i nieznojną była mi posługa Tobie, albowiem natchnąłeś mię mądrością i wiarą niepowstrzymaną, a prostą.
Nigdym nie kwestionował Twych wyborów – tyś ludzi na mej drodze stawiał, jam ich leczył – dusze ich koił, opiekował się nimi, póki w mocy mej to było. Żadnemu nie odmawiałem, wiedziałem bowiem, że to od Ciebie, Najwyższy, pochodzi dar mój rozumienia i współczucia dla innych. Wiedziałem przeto, że dar ten nadałeś mi po to jedynie, bym ludziom na drodze swej pomagał, zgodnie z wolą Twoją.
W końcu, aby nie skrzywdzic nikogo, wyruszyłem na pustynię ową, na której teraz, o Najwyższy, widzisz mię, okiem swym wiecznie otwartym.
I ja teraz, o, Najwyższy prawię, iże pustynię tę, to ja, z całym szacunkiem, pierdolę, życie pustelnicze pieprzę, dzisiaj, po latach siedemdziesięciu jebię całym tym świętojebliwym kramem, idę w miasto, z świętym zamiarem schlania się na umór, zapalenia czegoś mocniejszego i wyruchania przynajmniej kilku skrofulicznych kurew.
A, jeśli nie odwrócisz się ode mnie za tę chwilę, której ja nie uważam za chwilę słabości bynajmniej, jeno za emeryturę, to, proszę, zwróc mi jedyną miłośc mego życia, którą żem zaprzedał i przepomniał, by Tobie wierniej służyc.
Wisisz mi, stary durniu. Po prostu mi wisisz.
…”
Wbiło szpilę.
listopad 17, 2008
-Wiesz, skąd mam te szramy…?
-…A wiesz, skąd ja mam… tą…?
I tak już zdarza mi się wyc, kiedy jestem pewien, że nikt nie słyszy.
Ta sytuacja wystarczyła, żebym przestał się przejmowac, czy ktoś zauważy, że skowyczę…
74.
listopad 17, 2008
-Mam dośc czekania przed wejściem do klubów, do których nigdy mnie nie wpuszczą.
Od teraz zmienię swoje życie, zacznę rządzic światem, kobiety będą wpadac mi w ramiona, a kasa będzie leżec przede mną na ulicy…
Wystarczy chciec…
Wystarczy… Chwilka, czy ja tego nie mówiłem tydzień temu…?
73.
listopad 17, 2008
-Kochanie, nie zdarzyło się bym Cię kiedykolwiek okłamał.
-Misiu, nie zdarzyło się bym Cię kiedykolwiek zdradziła.
-… To ja… Pójdę… Na ryby…
FaaanService!
listopad 16, 2008
-Jak to jest, poczuc, że ta aura, którą czuliście, potężna, niczym pół planety, to jeden, przepotężny człowiek, który właśnie idzie w Waszą stronę?
-Jak by Ci to powiedziec… Jakby chuj… oklapł.
Więc przybywam, chory, wściekły, zmęczony, zły, nieco podłamany, skłócony i ogólnie mający niezłe predyspozycje do zostania seryjnym mordercą…
Widzę ich…
A ta trójka, zamiast na parę godzin, bierze mnie w niewolę na dwa dni.
…Nawet się, kurwa, nie mogę spokojnie poużalac nad sobą, bo przy nich się nie da.
O, tak. Podrapcie Kulawca za uszkiem. Ooo, właśnie tak.
A cała reszta niech lezie do diabła.
…Czyżby pękło?
listopad 15, 2008
-Dzień później widzę, że się ktoś o mnie modli.
To ładne.
Zawsze myślałem, że to ja się modlę za innych, a tu wychodzi na jaw, że to ja jestem tym żałosnym, za którego modlic się trzeba. Bo jeśli Bóg takiemu nie pomoże, to nikt tego nie zrobi.
Nadejdzie dzień, gdy świat spojrzy w górę, krzycząc “ocal nas”… A ja wyszepczę…
“Nie”.
…”I wszechświat gówno wart…”
listopad 14, 2008
-…No, przestań strzelac miny i mów.
-…
-No?
-Zastanawiam się, czy my mamy jeszcze o czym rozmawiac.
-…Też się tego boję. Czy mamy o czym mówic, poza tym, co nas uwiera, o uczelniach i takich tam…
Mój przyjaciel. Mylił się. My nawet o tym nie mamy po co rozmawiac.
On nie wie, o co zapytac, nie wie, o czym mówic. Bo sprawy, które wysączają się z naszych ust, to mokra wata, nic więcej.
Mój przyjaciel. Kiedy ostatni raz go widziałem? A kiedy ostatni raz czułęm się w jego towarzystwie nieskrępowany?
Zdaje sobie tylko sprawę z tego, że zrobił coś źle. Że spierdolił rzecz i trudno mu z tym. Więc następnego dnia wysyła mi pierwszą od wielu tygodni wiadomośc inną niż “to może za tydzień o 18, czy coś, bo ja inaczej nie mogę”.
Wiadomośc brzmi “Wiesz, co znalazłem? Malwersanta. Chcę drugą częśc”.
O, tak. Chcesz drugą częśc opowieści o Malwersancie i Gburku. O dwóch przyjaciołach.
Nie odpowiadam na wiadomośc. Po części dlatego, że nie mam pieniędzy. Acz głównie…
Staraj się, fiucie. Zostawiłeś mnie, więc teraz Ty się trochę postaraj.
Mój przyjaciel. Papierosy zostawiają gorzki posmak na wargach, gardło gryzie, a brwi już tak często są zmarszczone, że chyba zaczynają się zrastac.
Nie do wiary, jak bardzo naturalne wydaje się trzymanie rąk w kieszeniach, podczas spaceru ulicami.
Mój przyjaciel, kurwa.
Uniosło brew.
listopad 12, 2008
-Zabic Smoka, Uratowac Ksieżniczkę, Ocalic Królestwo, czyli ZSUKOK.
-…
…Pierdolę.