91.

lipiec 8, 2009

-Jesteś taki oh-mroczny i taki oh-zmęczony. Przedwcześnie zgorzkniały… I nie ma chwili, byś nie udowadniał, że wiesz i zauważasz dużo więcej, niż inni.

 Jesteś taki doświadczony i tak dobrze znasz się na ludziach. Tak wiele możesz o nich powiedzieć i na wszystko masz mądre określenia wymyślone przez siebie – świetnie pasujące do danej sytuacji.

  Ustalmy coś, Panie H. Spróbuj zachować poważną minę i tę swoją wydumaną pozę przy takiej muzyce, jak Dixieland, Tiger Rag.

 Jeśli Ci się to uda – udowodnisz mi, że to wszystko na poważnie. Oczywiście – jednoczesnie udowodnisz mi, że jesteś upośledzony sensorycznie i zapewne psychicznie, ale to akurat nas w tej rozmowie nie interesuje…

He’s not kidding, men!

lipiec 5, 2009

-Zaczyna się.

Znowu.

Zaczyna się.

 Chowajcie ostre przedmioty, pamiętajcie uważnie wyglądać symptomów, na wszelki wypadek przygotujcie kaftan bezpieczeństwa, lub z braku owego – silne sznury.

 Przygotujcie jedyne lekarstwo, jakie działa w takich chwilach, w dawce graniczącej z DLM.

 Udawajcie, że wszystko jest w porządku, a jeśli go zobaczycie – udawajcie, że go nie zauważyliście. Najlepiej się nei ruszajcie, to Was zignoruje, albo uzna za projekcję zmęczonego umysłu, nie zaś prawdziwych ludzi.

 Zaczyna się.

 Znowu.

 Kurwa, znowu…

90.

czerwiec 24, 2009

 Scene takes place in open air. Two battle-weary warriors sit on the top of a small hill. They both take shelter from Sun’s bright rays in the shadow casted by an old Oak tree.

 The first man is tall, muscular, has long, red, unbridled hair, and his chin did not see a barber for a very long time. Man’s armour is covered in ash, misses left brassard and You almost can’t tell it was once bright red.

 The second lad is thinner, but still well built, yet, except for his garments – a green and yellow robe with long and capatious sleeves – not much can be said about him.

 It is the first man, who starts the conversation – and it is he, who finishes it

-Ok, so …So we went through all this commotion, slayed the Demon King, defeated the Lich Queen, reasoned with the Fae…

-Uh… Yeah.

-We united all four kingdoms, brought back the peace to this land, found legendary artifacts, crafted by the Immortals… Am I missing something?

Condescending glare is, apparently, enough. Armored man sighs.

-And there’s always…

-The Dragon.

-…Yeah. Always the Dragon.

 

 A hundred foot long, red scaled monstrosity rises from below the hill, looks at two men, and then springs into the sky, stretching its wings.

 Both men look at the Dragon, until it dissapears behind the horizon.

 

 (Pamięci wszystkich sesyi, które poprowadziłem i poprowadzę w życiu.)

Uszło.

maj 31, 2009

 Znalazła go na pagórku, pod sosną. Wciąż drżał trochę, nieprzyzwyczajony do dotyku chłodnego wiatru na skórze.

 Musiała mu jednak oddać, że dzielnie starał się nie zwracać uwagi na igły z drzewa, które wyściełały tu podłoże i na których teraz leżał.

-Bezwłosy Wilku, nie musisz się dziwić, że tak na Ciebie zareagowali – rzekła.

-Nie dziwię się. Jest mi jedynie chłodno… -odburknął.

-Ludzie często śmieją się z łysiny… – próbowała go pocieszyć.

-Ja nie wyliniałem. Ja się wygoliłem. – głos Wilka przypominał warczenie.

-…Po co?

-Dość miałem dzikości. Odchowali mnie na wilka, zapominając, że nie ma już lasów. Sprawili, że znam się na wyciu i na gryzieniu… Ale nie ma już księżyca, do którego można wyć, ani zwierzyny, którą możnaby łowić. Chciałem…

-Chciałeś się upodobnić? Przecież… Nie ważne, czy będziesz posiadał futro, czy nie – nadal będziesz Wilkiem…

 Zmęczone, zielone ślepia spojrzały na nią z czymś więcej, niż tylko przestrachem.

-Wygoliłem się, ponieważ chciałem poczuć, jak to jest, po ludzku, dotknąć skórą skórę… Nie znałem tego wcześniej.

 -Wilku…

 -Dość! – ryknął, kłapiąc zębami.

 Poderwał się na łapy i ruszył gdzieś, przed siebie, starając się, by nikt nie mógł za nim nadążyć…

89.

maj 29, 2009

-Dobrze było go spotkać. Nazywał mnie Rozrabiaka. Ostatni raz mnie widział, kiedy miałem nie więcej, jak cztery lata, ledwie od ziemi odrastałem…

…Co u Ciebie, zapytał…

…Żadnych zmian, naprawdę. Dawniej ukradkiem paliło się papierosy w kiblu szkolnym, teraz ukradkiem sypia się z żonami współpracowników…

88.

maj 28, 2009

-Moje życie zmieniło się całkowicie w dniu, w którym zorientowałem się, że…

…Nazwę stacji telewizyjnej BBC można rozwinąć, jako Big Black Cock.

 Potem nic już nie było takie samo…

87.

maj 28, 2009

-Czujesz ból, straszny, szarpiący, gdy zdajesz sobie w końcu sprawę, że nie ważne, co zrobisz, zawsze będziesz samotny, bo nigdy nie można poznać drugiego człowieka w pełni, nigdy nie przestajesz być tylko sobą, nigdy nie zrozumiesz drugiej osoby, a ona nie zrozumie Ciebie, że to wszystko o miłości, o dzieleniu ze sobą życia, to tylko bajki… Ta samotność w końcu otwiera Ci oczy i…

…No cześć, mała… Jestem C. Właśnie tłumaczyłem koledze W. zawiłości filozofii arystotelejskiej… Masz może chwilkę…?

86.

maj 28, 2009

-Bycie tak zajebistym, jak ja, jest dla mnie nie lada ciężarem…

…Nadaje na mnie wiele obowiązków, jest wielką odpowiedzialnością, wystawia mnie na pustą, ludzką zazdrość i zawiść i…

…O, Boże, o, Boże, jak ja nienawidzę patrzeć w lustro…

85.

maj 27, 2009

-Wczoraj zwątpiłem w swą męskość…

-Jak to się stało, kochanie?

-Nie potrafiłem odróżnić płci… To źle o mnie świadczy, prawda…?

-Ale… w jakiej sytuacji? Coś ty robił?

-No… Wczoraj się dowiedziałem, że wokalistki My Chemical Romance, The Rasmus i Tokio Hotel to wokaliści…

83.

maj 9, 2009

-Stary, mam nowego żarta!

-Dajesz.

-Obczaj to, środowiskowy żart o eMGach:

“W knajpie siedzą Fingrin, Tyr i Czedol. Gadają o erpegach i w końcu zaczynają rozważać, jakie są części składowe dobrej sesji rpg.

-Ja tyle zajebistych sesji poprowadziłem, mówię Wam, gracze w sesji są co najwyżej złem koniecznym… – mówi Fingrin.

-Stary, ja też mam za sobą wiele kapitalnych sesji. Mówię Ci, gracze na sesji są zbędni. – mówi Tyr.

Na co przychyla się do stołu Czedol i z nieobecnym wyrazem twarzy pyta:

-Gracze? Jacy gracze?”

…Najsmutniejsze i najśmieszniejsze jest to, że ten żart to czysta prawda.