96.
wrzesień 24, 2009
-Znajduję smutnym fakt, iż jedną z ostatnich form nonkonformizmu…
…okazuje się być milczenie…
Więc dlaczego nie szeroko zamknąć te oczy?
sierpień 19, 2009
Nie lubię prowadzić LARPów. Przecież wiesz. Właściwie – może i lubię, ale mi nie wychodzą. Mało który gracz patrzy na moje pomysły tak, jak ja i bez pieczołowitej roztoczonej nad nim uwagi i kontroli nie jestem w stanie dwudziestu-trzydziestu osobom zapewnić rozrywki.
Jestem zatem eMGiem stolikowym, nie zaś LARPowym. No i w porządku.
Ale w każde “teraz” i “wcześniej” nachodzą mnie pomysły. O większości zapominam.
A czasami, jak to każdy człowiek sobie przypominam. I jestem zaskoczony i sam sobie zadaję niby to zdziwionym głosem pytanie “a skąd mi się to wzięło?”, chociaż wiem, że nie odpowiem sobie nic inteligentnego.
Wybacz mi dygresje. Wiesz, że je też lubię. O czym to ja…?
LARP. Są różne rodzaje. Sposoby prowadzenia. Takie i owakie. Niektórzy rozróżniają LARPy na systemy, w jakich są prowadzone, inni ze względu na klimat, jeszcze inni na rozwiązania mechaniczne.
Niektórzy się silą na postmodernizm, łączą LARPy z grą aktorską, zagrywkami psychologicznymi, symulacjami politycznymi.
Skoro jestem kretynem, to zacznę od dupy strony. Mam prawo. Znasz mnie przecież.
Pamiętasz, o czym marzyłaś, idąc na pierwszego w życiu LARPa? Miałaś, zapewne, za sobą parę sesyi stolikowych, usłyszałaś o LARPie i zdecydowałaś się. Przyszłaś. Stroje, zasady, bardziej doświadczeni gracze…
Ok, teraz jesteś cholernie doświadczona. Zjadłaś zęby na LARPowaniu.
Pamiętasz, o czym marzyłaś WTEDY?
Ja pamietam. Żeby się przenieść do innego świata. Pieprzyć grę aktorską, złotko, pieprzyć fejmusów, którzy muszą się pokazać, postmodernistów, usprawniających to, co nie wymaga usprawniania.
Ja chciałem przeżyć coś innego. Coś na tyle wstrząsającego, bym zapomniał, kim jestem.
Pozwól na odrobinę dygresji. Wiesz, że w stolikowym rpg zajmuję się, miedzy innymi robieniem sieczki z mózgów innym graczom. Znam zagrywki, marketingowcem jestem niezgorszym, na ludziach… Powiedzmy, że mam jakąś empatię.
Dlaczego nie zrobić LARPa, który by też niszczył ludzi? Powiesz – bywały takie LARPy. Jasne. Ale ja jeszcze nie skończyłem pisać.
Kolejna dygresja – byłem w życiu na jednym “larpie dla dorosłych”. Dla dorosłych, jak się okazało, był dlatego, iż podawano tam wino.
…A czemu nie zrobić larpa, który faktycznie ze względu na treści jest nieodpowiedni dla nieletnich?
Co, nagości się boimy? Alkoholu? Odważnego odgrywania, olania chrzanionej zasady no-touch, którą ja i tak zawsze łamałem?
Widzę ten Twój uśmiech, złotko i już widzę, jak chcesz coś dodać. Uprzedzę Cię.
Tak, jestem nieśmiały. Tak, wiem, ze większość erpegowców też jest. Tak, wiem, że związki społeczne ludzi poza grą mogą ucierpieć, że orgie na LARPach odpadają. Ale też ja nie o orgiach mówię.
Wszystko zależy od złożenia rzeczy. Jeśli ktoś jest w związku, niech w grze też będzie w związku. Innym, inaczej działającym, podległym innym prawom, ale jednak. To szczegół, który można obejść.
Potrzeba też graczy, którzy sobie ufają. Graczy, któym można zaufać i którym na pewno nie odbije. Trudne. Ale czy niemożliwe?
Więc…
Mamy założenia - LARP odważny. O treści wykluczającej młodzież, jak i osobników niedojrzałych. LARP w całości odgrywany. Bez zasad no-touch. Zamknięty w ramach ściśle naszej fizyki i chemii. Tak, by był jak najbardziej realny. Złożony z postaci, które sami gracze z Tobą, eMGiem stworzą, pod Twoją kuratelą tak, by nie było zgrzytów w świecie tak gry, jak i później realnym.
A także z postaci, które to właśnie gracze zaproponują. Swoje cholerne projekcje. Niekoniecznie to, czym chcieliby być. To, co chcieliby wypróbować. W czym chcieliby się sprawdzić. Jednocześnie ograniczani swoimi fizycznymi gabarytami, osiągami i psychicznymi uwarunkowaniami.
Przy okazji zaczynający grać w chwili przekroczenia furtki, progu domu, lub nawet już zaczynając jechać na LARPa. Żadnych briefingów przed grą.
I przy okazji LARP fantasmagoryczny, o BNach, którzy wprowadzaliby graczy powoli w świat szalony, odrealniony, którzy by zaskakiwali i tworzyli coś absurdalnego.
Pamiętasz Oczy Szeroko Zamknięte? Tak, ja też uważam, że to był kiepski film.
Ale jest coś w opowieściach o ludziach, którzy przybywają do jakiegoś domostwa i zdają sobie sprawę, że tak prawa domu, gospodarz, jak i ludzie wokół są dziwni, nienaturalni, niezrozumiali i …cóż… powolutku coraz bardziej przerażający. Że świat wokół niezauważalnie, ale permanentnie się zmienia. Odrealnia.
Lubię takie opowieści. Wiem, że w takich chciałbym wziąć udział.
Cóż. Pewnie to niemożliwe.
Ale gdyby… Gdyby jednak było…
To co Ty na to, byśmy kiedyś wyszli do jakiejś knajpki – najlepiej takiej, w której oboje czulibyśmy się dobrze – i pogadali o wszelkich ‘za’ i ‘przeciw’, jakbyśmy się znali? Jak dorośli, dojrzali ludzie, którzy chcieliby porwać się z motyką na słońce… Ale którzy się nie boją tego, co planują?
Daj mi znać, złotko.
Jakby co – jestem tutaj i kontroluję wszechświat.
95.
sierpień 19, 2009
-Czasem nawet idąc środkiem drogi…
…nie unikniesz…
-…Wdepnięcia w gówno.
Mirror.
lipiec 28, 2009
-Witaj. O co śnisz?
-Nie wiem. Ale o coś dużego
-Śnisz o coś dużego. Wiesz, jakie są konsekwencje?
-…No, dawaj…
94.
lipiec 19, 2009
-Jakby znaczące… Ilekroć budzę się na kacu – budzę się także z poranną erekcją.
…Zbawcze działanie zatrucia alkoholowego, czy też…
…Mogę dzięki temu na chwilę o Niej zapomnieć?
93.
lipiec 15, 2009
-Zawsze, gdy czuję się źle, gdy samotność, lęki i kompleksy wychylają paskudne łby z cieni w kątach pokoju…
…Gdy czuję się niepewny jutra, obawiam się, co może przynieść przyszłość…
…Wracam pamięcią do tamtego dnia… Nie daje mi spokoju myśl, że…
…Naprawdę uważasz, że byłem nieodpowiednio ubrany na studniówce?
92.
lipiec 15, 2009
-Każdego dnia spoglądam w lustro i widzę cholernie sympatycznego faceta, dobrze zbudowanego, o inteligencji wyzierającej z oczu.
Zakładam na siebie świetnie skrojony garnitur i gotuję się do kolejnego pięknego dnia.
Myślę o Tobie i czuję się przecudnie.
…wciąż nie mogę zrozumieć, dlaczego nie chcesz się zgodzić na seks analny.
91.
lipiec 8, 2009
-Jesteś taki oh-mroczny i taki oh-zmęczony. Przedwcześnie zgorzkniały… I nie ma chwili, byś nie udowadniał, że wiesz i zauważasz dużo więcej, niż inni.
Jesteś taki doświadczony i tak dobrze znasz się na ludziach. Tak wiele możesz o nich powiedzieć i na wszystko masz mądre określenia wymyślone przez siebie – świetnie pasujące do danej sytuacji.
Ustalmy coś, Panie H. Spróbuj zachować poważną minę i tę swoją wydumaną pozę przy takiej muzyce, jak Dixieland, Tiger Rag.
Jeśli Ci się to uda – udowodnisz mi, że to wszystko na poważnie. Oczywiście – jednoczesnie udowodnisz mi, że jesteś upośledzony sensorycznie i zapewne psychicznie, ale to akurat nas w tej rozmowie nie interesuje…
He’s not kidding, men!
lipiec 5, 2009
-Zaczyna się.
Znowu.
Zaczyna się.
Chowajcie ostre przedmioty, pamiętajcie uważnie wyglądać symptomów, na wszelki wypadek przygotujcie kaftan bezpieczeństwa, lub z braku owego – silne sznury.
Przygotujcie jedyne lekarstwo, jakie działa w takich chwilach, w dawce graniczącej z DLM.
Udawajcie, że wszystko jest w porządku, a jeśli go zobaczycie – udawajcie, że go nie zauważyliście. Najlepiej się nei ruszajcie, to Was zignoruje, albo uzna za projekcję zmęczonego umysłu, nie zaś prawdziwych ludzi.
Zaczyna się.
Znowu.
Kurwa, znowu…
90.
czerwiec 24, 2009
Scene takes place in open air. Two battle-weary warriors sit on the top of a small hill. They both take shelter from Sun’s bright rays in the shadow casted by an old Oak tree.
The first man is tall, muscular, has long, red, unbridled hair, and his chin did not see a barber for a very long time. Man’s armour is covered in ash, misses left brassard and You almost can’t tell it was once bright red.
The second lad is thinner, but still well built, yet, except for his garments – a green and yellow robe with long and capatious sleeves – not much can be said about him.
It is the first man, who starts the conversation – and it is he, who finishes it
-Ok, so …So we went through all this commotion, slayed the Demon King, defeated the Lich Queen, reasoned with the Fae…
-Uh… Yeah.
-We united all four kingdoms, brought back the peace to this land, found legendary artifacts, crafted by the Immortals… Am I missing something?
Condescending glare is, apparently, enough. Armored man sighs.
-And there’s always…
-The Dragon.
-…Yeah. Always the Dragon.
A hundred foot long, red scaled monstrosity rises from below the hill, looks at two men, and then springs into the sky, stretching its wings.
Both men look at the Dragon, until it dissapears behind the horizon.
(Pamięci wszystkich sesyi, które poprowadziłem i poprowadzę w życiu.)